"Heretics of Dune"



Half a millennium has passed. Old systems lost their importance, the balance of forces is changing drastically. Thinking machines, forbidden in the previous system, are returning to favor again, the names of the planets are distorted. The Bene Gesserit are growing in strength and becoming the most powerful organization of the present order.

No one remembers the distant days when Arrakis (now Rakis) were roamed by worm riders, free Fremen. Nobody remembers the old or even the new empire. With the exception of the Bene Gesserit perhaps, the cradle of memory. The Tleilaxu have developed a spice substitute, and Rakis is no longer of any political importance. However, something is sprouting on the sandy Dune again. A young girl, Sheena, can ride worms. She becomes the hope of a new order. New Alia, new Paul, in the eyes of the people.

Bene Gesserit are not idle. They want to use Sheena and a clone of Duncan Idaho, the Atreides sword master, for their purposes.

And the goal is to defeat the Honored Matres returning from the Scattering that followed the death of Let II. Using seduction and sexual techniques, the Matres enslave humanity, and the only resistance that can stop them are the Bene Gesserit sisters.

The atmosphere of the book is completely different from the previous parts. It's darker, and the nostalgia for the old world of the Fremen is strongly felt. However, this reading is as deep as the previous novels in the series. The Bene Gesserit, political troublemakers who pursue far-reaching plans, by any means, here become the last redoubt of resistance against the most ferocious adversary the empire has faced. The matres using blows - literally - below the belt, are numerous, cruel - that is what happened to the Bene Gesserit sisters and their descendants who went to the Scattering; tattered ideas, brutality as the only tool. The sisters will actually struggle with what they themselves may have become.

Wersja polska

Mija pół tysiąclecia. Stare układy tracą na znaczeniu, układ sił się drastycznie zmienia. Myślące maszyny, zakazane w poprzednim systemie, znów powracają do łask, nazwy planet ulegają zniekształceniu. Bene Gesserit rosną w siłę i stają się najpotężniejszą organizacją obecnego ładu.

Nikt już nie pamięta odległych czasów, kiedy to Arrakis (teraz Rakis) przemierzali jeźdźcy czerwi, wolni Fremeni. Nikt nie pamięta starego, a nawet nowego imperium. Może z wyjątkiem zakonu żeńskiego, kolebce pamięci. Tleilaxanie opracowali substytut przyprawy, a Rakis już nie ma żadnego politycznego znaczenia. Jednak coś kiełkuje na ponowne piaszczystej Dunie. Młoda dziewczyna, Sheena, potrafi dosiadać czerwi. Staje się nadzieją nowego ładu. Nową Alią, nowym Paulem, w oczach ludzi.

Bene Gesserit nie próżnują. Chcą wykorzystać Sheenę i klona Duncana Idaho, mistrza miecza rodu Atrydów, do swoich celów.

A celem jest pokonanie powracających z Rozproszenia, które nastąpiło po śmierci Leta II, Czcigodnych Macierzy. Używającego uwodzenia i technik seksualnych, Macierze zniewalają ludzkość, a jedynym oporem jakie może je powstrzymać są właśnie siostry Bene Gesserit.

Książka całkowicie odbiega atmosferą od poprzednich części. Jest mroczniejsza, a nostalgia za dawnym światem Fremenów daje się odczuć. Jednak jest to lektura tak samo głęboka jak i poprzednie powieści z cyklu. Bene Gesserit, będące mącicielkami wody, które dążą do wykonania dalekosiężnych planów, nawet po trupach, tutaj stają się ostatnią redutą oporu przeciwko najbardziej zajadłemu przeciwnikowi, jakiemu stawiało czoło imperium. Macierze, wykorzystujące ciosy – dosłownie – poniżej pasa, są liczne, okrutne – oto co się stało z siostrami Bene Gesserit i ich potomkiniami, które wyruszyły na Rozproszenie; idee zszargane, brutalność jedynym narzędziem. Siostry będą tak naprawdę walczyły z tym, czym same mogły się stać.