Frank Herbert

Frank Herbert, człowiek niezwykle inteligentny, imał się różnych zawodów, takich jak operator kamery, dziennikarz, fotograf, komentator radiowy, czy edytor. Pisał opowieści jeszcze będąc dzieckiem, a jego powieści zyskały ogólnoświatowe uznanie.

Frank urodził się 8 października 1920 roku w mieście Tacoma w stanie Waszyngton, w rodzinie Franka i Eileen Herbert. W 1938 ukończy szkołę średnią. W wieku 19 lat przeniósł się do południowej Kalifornii i dostał pracę w Glendale Star, rozpoczynając w ten sposób wieloletnią karierę dziennikarza w gazetach zachodniego wybrzeża. W 1940 poślubił Florę Parkinson, z którą rozwiódł się w 1945. W 1941, Frank zaczął służbę w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych, ale sześć miesięcy później został zwolniony po wypisie lekarskim. 1942 roku urodziła się córka Herberta, Penny. W 1952 roku, zadebiutował jako pisarz powieścią The Survival of the Cunning (opowieść wojenna rozgrywająca się w Arktyce) w magazynie Esquire. Później uczęszczał na zajęcia uniwersyteckie w Waszyngtonie i poślubił Beverly Ann Stuart. Miał z nią dwóch synów, Patricka i Bruce’a Calvina. W 1952 Frank opublikował pierwsze opowiadanie science fiction, Looking for Something, w Startling Stories. Cztery lata później opublikował pierwszą powieść science fiction Under Pressure (The Dragon in the Sea). Wreszcie w 1964 – pamiętna data! – Frank opublikował Diunę, która rok później zdobyła nagrodę Nebula, a jeszcze rok później, nagrodę Hugo.

Frank Herbert, którego druga żona zmarła po dziesięcioletniej walce z rakiem, sam umarł z powodu powikłań usunięcia nowotworu, w 1986, w wieku 65 lat.

FRANK HERBERT O DIUNIE

… W mojej głowie nie było miejsca na obawy o sukces lub porażkę książki. Zajmowałem się tylko pisaniem. Sześć lat poszukiwań poprzedziło dzień, w którym usiadłem, aby złożyć historię, a przeplatanie się wielu warstw fabuły, które zaplanowałem, wymagało koncentracji, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłem.

Miała to być historia eksplorująca mit Mesjasza.

Miała stworzyć obraz planety jako maszyny energetycznej.

Miała przeniknąć do wzajemnie powiązanych mechanizmów polityki i ekonomii.

Miało to być badanie absolutnej przepowiedni i jej pułapek.

Miała pokazać narkotyk uświadamiający i powiedzieć nam, co może się stać w wyniku uzależnienia od takiej substancji.

Diuna miała być więc powieścią ekologiczną z wieloma wydźwiękami, a także opowieścią o ludziach i ich ludzkich troskach o wartościach ludzkich, a ja miałem monitorować każdy z tych poziomów na każdym etapie książki.

W mojej głowie nie było miejsca, by myśleć o czymś innym.

Podczas pierwszej publikacji w odcinkach w czasopiśmie opinie wydawców były niekorzystne i – jak się później okazało – niezbyt trafne. Powieść nie zyskała uznania w oczach krytyki. Nim ukazała się w postaci książki, odrzuciło ją ponad tuzin wydawców. Nie było żadnej reklamy. A jednak na zewnątrz coś się działo.

Przez dwa lata byłem zasypywany skargami czytelników i księgarni, że książka jest nieosiągalna. Zachwalał ją “The Whole Earth Catalog”. Odbierałem telefony od ludzi pytających mnie, czy rozpoczynam nowy kult.

Odpowiadałem: “Na Boga, nie!”

To, co opisuję, to powolna realizacja sukcesu. Kiedy ukończyłem pierwsze trzy książki Diuny, nie było wątpliwości, że jest to popularne dzieło. Jedno z najpopularniejszych w historii, jak mi powiedziano, z około 10 milionami egzemplarzy sprzedanych na całym świecie. Teraz najczęściej zadawane pytanie brzmi: „Co oznacza dla Ciebie ten sukces?”

Zaskakuje mnie. Nie spodziewałem się też porażki. To była praca i zrobiłem ją. Części Mesjasz Diuny i Dzieci Diuny zostały napisane przed ukończeniem Diuny. Nabrały życia później, ale zasadnicza historia pozostała nienaruszona. Byłem pisarzem i pisałem. Sukces oznaczał, że mogłem spędzać więcej czasu na pisaniu.

Patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że instynktownie postąpiłem słusznie. Nie piszesz dla sukcesu. To odwraca część twojej uwagi od pisania. Jeśli naprawdę to robisz, to wszystko, co robisz: pisanie.

Między Tobą a czytelnikiem jest niepisana umowa. Jeśli ktoś wejdzie do księgarni i wyda ciężko zarobione pieniądze na Twoją książkę, jesteś mu winien trochę rozrywki i tyle, ile możesz dać.

Taki był mój cel, zawsze.